Milcząca zgoda. Najbardziej ryzykowne udogodnienie 2025 roku

|

Od 1 lipca 2025 r. jeśli urząd nie odpowie na zgłoszenie wycinki w ciągu 35 dni, można usunąć drzewo. Cała procedura, wraz z oględzinami, ma zamykać się w 60 dniach. Na papierze wygląda to na rewolucję. Mniej czekania, mniej urzędowych blokad, szybsze wejście na budowę.

W praktyce to system, który działa tylko wtedy, gdy deweloper jest absolutnie pewien, że:

  • dobrze zmierzył obwód,
  • właściwie zaklasyfikował gatunek,
  • zna wszystkie wyjątki dotyczące ochrony przyrody,
  • wycina w terminie, który nie koliduje z okresem lęgowym ptaków.

Jeśli coś zostało pomylone, milcząca zgoda nie chroni przed karą.
A kary są konkretne.

Od 16 października możesz wycinać. Ale tylko jeśli wszystko się zgadza

Najbezpieczniejszy okres wycinki trwa od 16 października do końca lutego. To czas poza lęgowym okresem ptaków, więc ryzyko naruszenia przepisów środowiskowych spada.

Od marca do października prace teoretycznie też można prowadzić. Teoretycznie. W praktyce każde drzewo może być siedliskiem ptaków, owadów, grzybów czy porostów podlegających ochronie. Jeden błąd wystarczy, żeby urzędnik zakwestionował legalność wycinki, nawet jeśli zgłoszenie zostało złożone poprawnie.

Dlatego większość urzędów choć nie zakazuje wycinki w sezonie wiosenno-letnim i tak zaleca jesień i zimę jako jedyny bezpieczny czas.

Pomiar wykonuje się na wysokości 5 cm nad ziemią.
Nie na wysokości pasa. Nie według interpretacji wykonawcy. Dokładnie 5 cm.

Limity w 2025 roku wyglądają tak:

  • większość gatunków: 50 cm,
  • topola, wierzba, klon jesionolistny i srebrzysty: 80 cm,
  • kasztanowiec, robinia akacjowa, platan: 65 cm.

Jeśli drzewo ma kilka pni, każdy musi być mierzony osobno albo pod koroną. W praktyce to jeden z najczęściej popełnianych błędów. A błąd w pomiarze = nielegalna wycinka.

Odpowiedzialność zawsze spada na właściciela działki

Deweloperzy często zlecają wycinki firmom zewnętrznym i oczekują, że to wykonawca dopilnuje formalności. Prawo widzi to inaczej. Jeśli drzewo usunięto nielegalnie, karę płaci właściciel nieruchomości.

To oznacza, że nawet jeśli firma pomyli się w pomiarach, opisze zły gatunek albo nie zwróci uwagi na gniazdo, urząd przyjdzie po pieniądze do inwestora.

A kwoty potrafią zaboleć. Kara za nielegalną wycinkę to dwukrotność opłaty, nawet jeśli normalnie opłaty by nie było. Przykład z wyliczeń urzędowych: brzoza 80 cm = 4000 zł. Drzewo przekraczające 100 cm = 3000 zł plus każdy cm × 30 zł.

Przy kilku pniach liczy się obwód największego plus połowę pozostałych. Kary nierzadko przekraczają 10 tys. zł.

Ryzyko podwójnej odpowiedzialności

To nie koniec. Jeśli drzewo było siedliskiem chronionych gatunków, inwestor odpowiada także karnie. A to już nie administracja, lecz Policja i sąd. W grę wchodzi grzywna albo areszt.

Milcząca zgoda tego nie wyłącza.

Co powinien zrobić deweloper, żeby nie wejść na minę.

1. Planuj wycinki między 16 października a końcem lutego.
To minimalizuje ryzyko naruszenia ochrony gatunkowej.

2. Mierz obwód sam lub zleć to firmie, ale domagaj się dokumentacji.
Zdjęcia z miarką, protokół z datą, zapis gatunku. Każdy szczegół może Cię później chronić.

3. Jeśli masz wątpliwości – zgłaszaj.
Zgłoszenie nic nie kosztuje, a brak zgłoszenia kosztuje dużo.

4. Nie opieraj się wyłącznie na milczącej zgodzie.
Zgoda urzędu milczy tylko proceduralnie. Przy błędzie i tak odpowiadasz finansowo.

5. Weryfikuj drzewa na etapie zakupu działki.
Drzewo z obwodem 120 cm może opóźnić start budowy o kilka miesięcy.

6. Przy drzewach „problemowych” skonsultuj się z przyrodnikiem.
Szybka opinia specjalisty kosztuje mniej niż kara za naruszenie ochrony gatunkowej.

Szerszy kontekst dla branży

Wycinka to dziś jeden z najczęstszych powodów opóźnień w rozpoczęciu budowy. Z danych PZFD wynika, że ponad 40 proc. inwestycji wchodzi w teren później niż planowano, a część tych opóźnień wynika z błędów formalnych na etapie przygotowania terenu.

Nowe przepisy miały pomagać, ale w praktyce zwiększają odpowiedzialność deweloperów. Uproszczenia w procedurach nie zwalniają z myślenia. Wręcz przeciwnie – wymagają większej ostrożności.

Podobne wpisy